To nie jest typowa łazienka, bo jest to moja łazienka.
Z premedytacją odsunąłem na bok trendy. Zamiast nich — dialog z przeszłością i współczesnością. Nie dosłowny, raczej subtelny, jak cytat dla uważnych.
Punktem wyjścia był materiał. Naturalny marmur Calacatta Lilac, z jego malarskim użyleniem. Każdą płytę pociąłem i ułożyłem tak, aby każdy fragment stał się osobnym kadrem — autonomiczną kompozycją. Trochę jak abstrakcja, trochę jak kontrolowany przypadek. Myślę o tym jak o Pollocku w negatywie — tylko że malowanym rękami natury.
Jest też czeczota — materiał o klasycznym rodowodzie, ale tutaj w nowoczesnym wydaniu ALPI działa niemal graficznie. Wnętrza szafek zaskakują akwamaryną — drobnym, prywatnym akcentem koloru.
Lustro i taca to projekt Matty Sipiora, przy czym lustro powstało jako unikat — zaprojektowany wspólnie specjalnie do tej przestrzeni. Na blacie z Calacatty Lilac stoją dwie „Karolinki” z mojej kolekcji — szkło z czasów PRL-u, które wciąż ma w sobie rzadką dziś szczerość.
Na ścianie zegar projektu George Nelson. Ten lekki retro vibe zawsze do mnie wraca — bardziej jako świadome nawiązanie niż nostalgia.
To wnętrze nie próbuje być modne. Jest osobiste. A to dziś najtrudniejsze.
Zdjęcia: Kasia Ładczuk — Ład Studio














